Nie mam zbytnio tematu który można by nawinąć na taką pierwszą oficjalną notkę na bloga, więc będę improwizował. Jest już noc, słucham Dżemu próbując znaleźć jakąś inspirację na Onecie, ale nie ma nic ciekawego. Jak zwykle są jakieś pierdoły o gwiazdach, ktoś wyzywa Bronka i Donalda(Ciekawe czy ABW wjedzie mi na chatę), coś tam o Szczęsnym, coś o Barcelonie, o Sablewskiej... Nuda, nuda, nuda! O, 20 gwiazd z Holiłódu może pozwać Polskę, rzucę okiem. Promocja naszej prezydencji w UE... Crowe jeździł rowerem po Poznaniu, Stamp robił zakupy w Warszawie... No kurwa, faktycznie zajeeebistaaa promocja Polskiej prezydencji. Naprawdę, cholernie interesujący temat, aż tak interesujący, że chyba odpalę jakiegoś pornosa. Chociaż nie, jakby tak się tak zastanowić to chyba mam temat do notki.
Filmy!
Chyba każdy lubi odpalić sobie jakiś film, wyłączyć telefon, GaduGadu(albo inne gówno dzięki któremu ludzie mogą Nam zatruwać życie) i najzwyczajniej w życiu cieszyć się wolną chwilą. Zazwyczaj gdy oglądamy film jesteśmy jak warzywko, a wszystko co wpada Nam do głowy jednym uchem, wypada drugim. Rzadko kiedy można trafić na film który zostanie w pamięci, podnieci, czy też wywoła jakieś emocje. Nie mowa tu o "Ludzkiej Stonodze" po której przez trzy dni nie mogłem niczego przełknąć, ani też o Pocah... wróć! "Avatarze", który pewnie był najdroższym filmem animowanym w historii ludzkości. Naprawdę ludzie popełniali samobójstwa przez ten film? Dżizas Krajst... To już "Pozdrowienia z Paryża" z łysawym Travoltą wywołały u mnie większe emocje(Dzięki nawiązaniu do najlepszego filmu 1994 roku poczułem się jak dziecko które dostało nagrodę za uratowanie swojej babci). Wszystko zależy od punktu widzenia, na przykład jeśli chodzi o tematykę wojny, to filmem który może trzepnąć po jajach to "Idź i patrz"(1985 r.), czy też "Łowca Jeleni"(1978 r.). Oba te filmy znakomicie pokazują jak wielkim gównem jest wojna i co ludzie na niej przeżywali. Niestety, młodzież teraz wojnę kojarzy jedynie z "Battlefielda" czy "Call of Duty", ale idźmy dalej. Świetnym i bardzo poruszającym filmem jest "7 Dusz" w którym gra jeden z najlepszych czarnoskórych aktorów - Will Smith. "7 Dusz" pokazuje Nam człowieka który wręcz został brutalnie zgwałcony przez życie. Potem obserwujemy jak ten człowiek, któremu nic na świecie nie zostało, próbuje za wszelką cenę odkupić swoje winy i poświęca swoje życie dla innych - i nie chodzi tutaj o gówniane "Uciekajcie, wezmę to na siebie!". Takich filmów jest sporo, jedne poruszają mniej, inne bardziej. Jeszcze inne zmuszają do refleksji, chociaż to zdecydowanie rzadziej.
Cóż, zawsze można obejrzeć film w towarzystwie przyjaciela, albo ze swoją paczką. Jeśli chodzi o mnie to nie wypala, bo zazwyczaj po 15 minutach Platynka zlewa film, dorywa się do kompa i przegląda historię FireFucksa, chociaż był jeden film który zrobił z niej potulną kicię "Król Lew"! Jeśli chodzi o moich kumpli to Ci zaczynają jęczeć i rzucać tekstami w stylu: "Kabaczek, skończ z abstynencją, pierdol robotę, trzeba się najebać". Wtedy wyciągam wiatrówkę i mówię, że albo łaskawie zamkną mordy, albo niech wypierdalają bić expa w grze "W przyszłości chcę być menelem", dzięki Buddzie, że skasowano mi konto w tej grze. Jeśli Wy posiadacie normalnych znajomych dla których alkohol nie jest wszystkim to... WEŹCIE SIĘ ZAMIEŃCIE, NOO! Ale Platynki i Króliczka nie oddam! Akysz! W towarzystwie najlepiej obejrzeć jakąś epicką komedię, niestety w Polsce już takich nie produkują, więc oprócz klasyków w stylu "Seksmisja", "Sami Swoi", czy "Chłopaki nie płaczą" nie ma na co liczyć. Ostatnio widziałem na Filmwebie newsa o "Kac Wawie", która najpewniej będzie zrzynką filmu którego chyba nie trzeba przedstawiać.
What the fuck, dude? Nie można już wymyślić nic oryginalnego? Poza tym to już nie chodzi o same pomysły. W filmach ciągle powtarzają się aktorzy. Szyc, Żmuda-Trzebiatowska, Karolak, Kot... Ile można oglądać te same gęby?! O ile Żmuda-Trzebiatowska ma ładną gębę to jak widzę twarz Szyca nie wiem czy oglądam kolejną gównianą komedyjkę, czy jakiś pseudo-dramat. Czuję w moim przekrwionym moczu, że całkiem długo przyjdzie Nam poczekać na naprawdę DOBRY Polski film. Ostatnim filmem który zasługiwał na to miano było "Wszystko będzie dobrze". "Essential Killing" raczej nie nazwałbym 100% Polskim filmem, a "Sala samobójców" jest dla mnie mocno przeciętna.
W obecnych czasach filmy zazwyczaj są oglądane na komputerze, filmów na DVD czy Blu-Ray raczej się nie ogląda. Przyznaję się bez bicia, mam całkiem sporo filmów na kompie, mimo to ostatnio spiraciłem bodajże "Shreka 4", resztę filmów mam od znajomych. Ale... Lubię kolekcjonować filmy na DVD. Nie mam ich aż tak dużo, ale zawsze coś. Trylogia "Ocean's", "Pulp Fiction", "Niezniszczalni", "Sherlock Holmes", "Incepcja" i jeszcze parę innych. Myślałem nad zakupem "Thora", ale chyba jednak zdecyduję się na "Bękarty Wojny", a przed świętami fundnę sobie pakiet dwóch części "The Hangover"(Nienawidzę Polskiego tłumaczenia tego tytułu).
Kurwa, późno się robi, a jutro muszę wcześnie wstać. Oł em gje, błyska na dworze czy muszę zmienić leki? Mam nadzieję, że moje przynudzanie Was nie zabije.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz