niedziela, 18 września 2011

Ostatnia niedziela...

Niedziela, ach niedziela... To chyba najlepszy dzień tygodnia zaraz po sobocie, według niektórych jest lepsza nawet od piątku chociaż to sporna kwestia. W niedzielę zazwyczaj każdy się nudzi, zamula, kisi ogóra, i tak dalej, ja robię podobnie.

Niedziela jest dla mnie w pewnym sensie dniem świętym i mam dla tego dnia odpowiedni rytuał. Wstaję popołudniu, płuczę gębę, rozczesuję kołtuny, biorę moją zgrzewkę Frugo i odpalam kompa, czasami włączę telewizor jako dodatkowe efekty dźwiękowe. Najpierw przeglądam Demotywatory, Kwejka i rzucam okiem na subskrypcje na YouTube. Zazwyczaj po 15 minutach odpalam Foobara i zaczynam wkurwiać sąsiadów moimi ulubionymi zespołami(SOAD, AC/DC, Korn), po odpaleniu Foobara albo włączam jakąś grę, albo zaczynam czytać książkę, międzyczasie moja kochana babcia poda sycący obiad, po którym potrafię jedynie ziewnąć i dalej cieszyć się błogim lenistwem. Po paru godzinach niestety kończą się zapasy Frugo, moja babcia wypija mi większość Tymbarka, a Lipton znika. Wtedy pozostaje nic innego jak w końcu się ubrać, wsiąść na rower i wyruszyć na poszukiwania pićku. Gdy zawsze trafi się jakiś mecz do obejrzenia, tak jak dzisiaj Manchester z Chelsea. Jednakże o mojej miłości do piłki nożnej innym razem.

Wieczorem zazwyczaj łapię jeszcze większego muła, bo nieubłagalnie mijają minuty, a godzina 22 jest coraz bliżej. A o 22... PRACA! Tak, tak! Kabaczek zapierdala nocki, niczym beduin! Ale nie mówmy o moim zmarnowanym życiu, tematem miała być niedziela.

No więc jak już wspomniałem, wieczorem mój poziom zmulenie ewoluuje, nic mi się nie chce i najchętniej rozstrzelałbym każdego kto ośmiela się mi przeszkodzić. Zazwyczaj wtedy odpalam kultowe przeboje z dawnych lat, właściwie nie aż tak dawnych, ale i tak te obecne hity im się nie równają. Potem parzenie kawy, jakaś kolacyjka i bzium do roboty. Właściwie to chyba wszystko co można powiedzieć o mojej świętej, zmulonej niedzieli... Pewnie znalazłoby się jeszcze parę szczegółów wartej uwagi ale mi się nie chce tego pisać, idę po moją kawkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz