wtorek, 27 września 2011

Mój słomiany zapał.

Ta, miałem wstawić notkę w sobotę, a już jest wtorek, no ale jakoś tak wyszło. Za to naszła mnie pewna myśl.

Jestem twórcą, mam wyjebaną wyobraźnię i teraz na pewno skończę moje głupie opowiadanie!

Takie oto zdanie wmawiam sobie praktycznie co kilka tygodni gdy dostaję weny na pisanie coraz to bardziej świrniętych opowiadań. Od fantasy, przez historyczne gówienka, kończąc na typowo Holiłódzkich rozpierduchach, tyle, że w formie pisanej.

Zaczyna się całkiem niewinnie, opis paru postać. Główna postać która krzyczy, że nic nie zrobiła i nie chce brać udziału w tym gównie, które ja nazwę moim małym dziełem. Główny zły, zazwyczaj typ "jestem ciotą, ale mam kumpli, więc ssij mi jaja". Jakiś badass  Motherlover z epickim image'em który albo będzie tym złym rozpieprzającym wszystko co zobaczy, albo będzie tym dobrym, jednak i tak będzie strzelał do wszystkiego. Dodajemy parę lasek. Jedna super laska blondi, jakieś dwie pomniejsze z innym kolorem włosów. Nie zapominajmy o poprawności politycznej. Żółtek madafaka napierdalających wszystkich z kopa, skurwiały meksykaniec na wzór Danny'ego Trejo(mówcie co chcecie, ale kocham tego gościa). I oczywiście... Przypakowany murzyn sypiący śmiesznymi tekstami będący największym amigo Motherlovera. Wliczamy parę innych postaci. Ot jakiegoś stróża prawa i jego pomagiera. Gang frajerów którzy myślą, że jak mają giwerki to są nieśmiertelni. I jeszcze paru do zabicia.

No więc mamy już bohaterów. A fabuła? Raczej nic ciekawego. Ot główny bohater pakuje się w jakieś gówno z którego próbuje się wydostać, Motherlover i jego wierny murzyn albo pomagają jemu, albo chcą dorwać jego dupsko dla tego złego. Ot seksowna blondynka leci na bohatera, przeliżą się, przelecą, pokłócą, rozejdą, znowu się zejdą. Cała fabuła toczy się jak większość filmów fantasy, albo akcji.

Zazwyczaj mój zapał wyczerpuje się po kilku dniach, "powieść" idzie w odstawkę i tam już zostaje. Skończyłem tylko 3 powieści. Wszystkie straciłem. Jedną pisałem w zeszycie gdy byłem smarkiem, było to moje pierwsze dzieło które jakimś cudem skończyłem, ba, zacząłem nawet pisać kontynuację, ale nagle wszystkie zeszyty szlag trafił i przez parę dni szukałem ich jak pierdolnięty. Drugie na podstawie bajki także skończyłem i także zacząłem pisać kontynuację, ale odechciało mi się po jakimś czasie i straciłem je po formacie. Trzecie i moje najlepsze opowiadanie mam gdzieś na drugim kompie który kurzy się w szafie. A dlaczego było najlepsze? Styl pisania, opisy, dialogi, ba, nawet fabuła była zajebista jak na moją ynteligencjem.

Dołożę wszelkich starań, żeby z blogiem tak się nie stało, a teraz idę po butelkę tymbarka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz