środa, 5 października 2011

Na łańcuchu.

Żyjmy chwilą, cieszmy się życiem, bo jest kruche i ulotne jak dziewictwo dziewczyn w obecnych czasach.

Łatwo jest dać się uziemić i stracić radość z życia. Małżeństwo? Idź pan w chuj, w większości to niewypały, po jakimś czasie jedno zacznie się nudzić i męczyć tym drugim. Kalectwo? Paraliż? Powiedzcie takiemu co jest przykuty do wózka, że "co go nie zabije tylko go wzmocni". Gdyby mógł się ruszać z pewnością skopałby Wam dupsko i połamał kręgosłup. Jeśli ja mam kiedykolwiek się rozjebać moją Granatową Strzałą, rowerem, deskorolką, czy innym chujstwem, to niech Allah po prostu sprawi, że ze mnie zostaną jedynie strzępki, a moje organy wewnętrzne ozdobią okolicę.

Podobna rzecz tyczy się pracy, chociaż tą można rzucić w piździet, no chyba, że jest się taką pizdą i debilem, że nic innego się nie znajdzie. Jeśli chodzi o mnie to prawdopodobnie jedyną zaletą mojej pracy jest to, że potrafię się tam świetnie bawić. Po prostu moi znajomi z roboty mają tak nasrane w bani, że z Nimi nie sposób się nie nudzić i nie śmiać.

Także jeśli kiedykolwiek zostanę niepełnosprawny, będę bez nóg, ręki, jednego jądra, bądź też będę chciał się hajtać to zróbcie mi przysługę... Zastrzelcie mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz